Przez pewien okres czasu miałam coś w rodzaju załamania.
Dlaczego? Przez chłopaka - Karola - który 28.07 spędził że mną calutki dzień. Dał mi tyle nadziei, że szok. A potem? Zerwała z nim Martyna. On nadal ją kocha, a mnie tak jakby olewa.
Odpuściłam sobie.
Rok i pół bujałam się w nieodpowiednim, pustym chłopaku, dla którego liczy się ZWŁASZCZA wygląd. Moim zdaniem to puste. Bardzo.
Karol wyjechał dzisiaj do Hiszpanii czy gdzieś w te okolice. Ja za równy tydzień wyjeżdżam do Włoch. Jednocześnie tego nie chcę, bo zapewne będę musiała bawić się z trzylatkami, ale z drugiej strony to miły 'odpoczynek' od tymczasowego życia. Poza tym jedzie z nami taki fajny Patryk.
Kurde. Tak okropnie wkurza mnie chłopak, który nawet mnie nie zna, ale chce za wszelka cenę ze mną być. Związki nie są dla mnie. Czuję się w nich 'ograniczona'.
Pozdroooo :*
| Z dedykacją dla skejta Karola, który znaczył dla mnie więcej niż ktokolwiek inny. |