Cześć, mam na imię Natalia. Tego bloga założyłam tylko po to, aby mieć swoje miejsce w internecie do którego będę codziennie wchodzić, bo ostatnio nieźle mi się nudzi :).
Mam 13 lat. Po wakacjach idę do pierwszej gimnazjum, czego się bardzo obawiam. Jest tam wiele ludzi, których znam i niektórzy po prostu mnie nie szanują. Martwię się, że sobie nie poradzę. Jest tam aż tak strasznie? Czy tylko przesadzam?
Interesuję się śpiewem oraz M&A czyli (dla niewiedzących) mangą i anime. Manga to w pewnym sensie japońskie komiksy. Anime - japońskie kreskówki. Jeśli myślisz, że to są bajki dla dzieci, to się grubo mylisz. Gdybyś obejrzał
Higurashi no Naku Koro ni albo
Mirai Nikki to od razu wiedziałbyś, o co chodzi.
W takim razie zapraszam do obejrzenia
Higurashi:
TU lub
Mirai Nikki (które moim zdaniem jest świetne):
TU. Od razu ostrzegam, obydwa są dla widzów o mocnych nerwach.
Niedawno zerwałam przyjaźń, która trwała 3 lata. Byłyśmy tak strasznie do siebie podobne. Mamy tak wiele niesamowitych wspomnień.. Ale musiałam. Pamiętam też negatywne strony tejże przyjaźni. Zawsze tylko ja się starałam. A przyjaźń - jak miłość - musi być odwzajemniona. Skoro to nie była przyjaźń, to czym to było? Nazwałabym to manipulowaniem. Ona manipulowała mną dla swych korzyści.
Nazwę ją S. od pierwszej litery jej starej ksywki.
S. ma wielu przyjaciół. Naliczyłabym się około dziesięciu, gdyby chciało mi się ich liczyć. Jest popularna i całkiem ładna, ale nie jakoś szczególnie. Otwarta. Wesoła. Jak się pierwszy raz na nią spojrzy, to ma się wrażenie, że ma bardzo pozytywne nastawienie do życia. Ale tak nie jest. Często ma doły i czasem nawet traci chęć do życia, ale chyba każdy miał w swoim życiu taki okres, kiedy po prostu nic i nikt nie potrafił go pocieszyć.
Niestety, S. strasznie obgaduje wszystkich swoich kumpli. Nie można jej ufać. Najlepiej nie powierzać jej żadnych sekretów. Jej słowa są zazwyczaj puste. Kłamie, żeby tylko się innym przypodobać.
Nie powiem, też taka byłam. Ale zrozumiałam swój błąd i trwało to bardzo krótko.
Zawsze przepraszałam S. nawet, jeśli nie miałam do tego żadnych powodów.
To było przykre.
Dzięki Bogu, że się skończyło.
Przepraszam za te smuty, ale po prostu musiałam to z siebie wydusić. Nie mam już komu to powiedzieć. Wszyscy i tak stoją po jej stronie i będą mi zarzucać, że to moja wina.
Jeśli macie jakieś problemy, to możecie o nich ze mną porozmawiać :).